poezja

sobota, 14 lutego 2015

Chciałabym dzisiaj pokrótce przedstawić sylwetkę twórczą młodego polskiego poety – Mateusza Bruckiego, który za pomocą kilku słów skradł mi w zeszłym roku serce i duszę :-) Twórczość Bruckiego to moje wielkie zeszłoroczne odkrycie literackie, którego dokonałam – jak to zazwyczaj bywa – zupełnie przypadkiem.

Wszystko zaczęło się od „Erotyka z palcem na ustach”, na który natknęłam się któregoś razu na facebooku:

Kilka minut później wertowałam Internet w poszukiwaniu większej ilości wierszy a kiedy je znalazłam, zniknęłam ze świata rzeczywistego na dobrych kilka godzin. Weszłam w świat obezwładniającej, zmysłowej poezji Mateusza Bruckiego i już nie chciałam z niego wychodzić :-) 


"Erotyk można zacząć od rozmowy"

ON: gdybym miał cię nie kochać tego dnia jak przed snem

kiedy złote jezioro zapłonęło nam w palcach

niby iskry obrączek jak w rzucone na brzeg

pół rozmową pół szeptem zaproszenie do tańca

zmieniłbym się w mokradła co wsysają twój ślad

aż po zręby na bezwznak układanych obietnic

że jedyne co będę w stanie zburzyć to świat

obok świata co wierszem krwinki od nas odetnie

ONA: obym mogła cię kochać każdej chwili jak w noc

co zmalała nam w palcach aż do granic patrzenia

gdy wzrok rzucał się w lilie zakochane na wskroś

w ciepłych brzuchach topielic wiecznie głodnych marzenia

i zmieniła się w światło co wpuściło nam w twarz

długą smugę korzenia by ten czas już nie broczył

żebyś mógł do ostatniej tęczy krwi ze mnie rwać

czyste płatki anioła którym wierzę ci w oczy


 

Ten młody poeta (ur. 28 III 1987) pochodzi ze Starogardu Gdańskiego, gdzie pracuje jako nauczyciel języka polskiego w jednym z gimnazjów. Jest absolwentem filologii polskiej w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Elblągu. Od wielu lat związany jest z grupą Teatr Kuźnia Bracka.

Wydał dotychczas dwa tomiki poetyckie: "Wpół do wiersza" (2008) i „Nie polecam nas bogom (2010). Publikował także w różnych almanachach pokonkursowych i w pismach literackich.

 

"Erotyk po"

(według obrazu Henri Toulouse-Lautreca pt.: „Łóżko”)

a teraz

zbudźmy się na oślep

wypuśćmy słońce spod pościeli

i patrzmy jakie jest zazdrosne

że nie ma z kim tak nocy dzielić

i obiecajmy dniom zaspanym

że to się więcej nie powtórzy

na wszystkie nasze dalsze plany

których nam tyle czas nawróżył

a potem

złammy obietnicę

i znów zatajmy słońce w pościel

by wyły na mnie półksiężyce

które znów podasz mi na oścież



Brucki specjalizuje się w ekfrazie – czyli artystycznym opisie dzieła sztuki w literaturze pięknej – którą najczęściej realizuje poprzez przetworzenie rzeczywistości z obrazu na język poetycki.  Ekfrazę stosował także np. Stanisław Grochowiak.

 

"Wysmakowani"

„To wcale nie wymagało wielkiego charakteru

[...] mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi

lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku”

(Zbigniew Herbert)

jeżeli

jeszcze kiedyś będziemy się kochać

po raz pierwszy więc na czczo

żując białą noc

wsparci o chłodną ścianę lasu czy katedry

będziemy bardziej czyści i jeszcze pewniejsi

że nie ma rąk

i powiek na to średniowiecze

które by się złożyły do pozoru nieba

wmawiając nam w nadgarstki usprawiedliwienie

za przełkniętą w pośpiechu ślinkę czy religię

 

Bardzo rzadko zdarza się, aby poezja uwiodła mnie do tego stopnia, by podczas lektury aż brakowało mi powietrza z zachwytu. Obrazy poetyckie, które tworzy Brucki pochłaniają całe moje jestestwo, każdym kolejnym słowem otwierają mnie od środka  rzeźbiąc we mnie kolejne drzwi w głąb mego serca.Tylko nielicznym dane jest dotrzeć do tak głębokich pokładów mojej wrażliwości.

 

"Erotyk na chwilę"

zapamiętana wilgoć rozpina nam usta:

to jest jak żyzny oddech jak wspomnienie morza

i skrawek galaktyki palce co się płożą

w złotowłose komety w złotogłosych muszlach

to dyskrecja bursztynu na zziębniętym piasku

albo gaszenie myśli do zlizania śladów

tylko podmuch czy odpływ grudką soli bladą

włazi pomiędzy rzęsy by tak już nie zasnąć

 

"Na moście w Tleniu"

wieczorny przelot rzeki od skrzydłami mostu

w karminy się dochwiewa nocturno błękitu

kołysanka dla chwili po sen w wodzie skrytej

niekończącej się nigdy jak prostota ostów

smyczkiem mojego czasu po samą rękojeść

zgrywam się z kwiatostanem ostatnich płomieni

czujemy się do szpiku jest niebo brak ziemi

kosmosy się zdarzają srebrzystym spokojem

 

Jeśli i Wam Mateusz Brucki skradł serce, jeśli zaciekawiła Was poezja tego niezwykle uzdolnionego młodego twórcy, zachęcam do odwiedzenia strony z wybranymi wierszami z obu wydanych jak dotąd tomików:

http://www.oko-lice-kultury.pl/folkpubs/wybrane_brucki/



12:19, weisse_taube , poezja
Link Komentarze (1) »
sobota, 08 listopada 2014

Całe życie zrywam się i padam,
jakbym w piersi miał wiatr na uwięzi,
i chwytają mnie złe listopady
czarnymi palcami gałęzi.

Ja upiłem się tym tchem, tym szumem,
niepokojem, który serce zatruł -
to dlatego śpiewać już nie umiem,
tylko wołam wołaniem wiatru,

to dlatego codziennie się tułam
po wieczornych, po czarnych ulicach
i prowadzi mnie wilgotny trotuar
w mgłę wilgotną, która bólem nasyca.

Acetylen słów płonie na wargach,
płonie we mnie bolesna maligna,
chodzę błędny, jak ludzie w letargu,
zewsząd, zewsząd niepokój mnie wygnał.

Nie ma wyjścia, nie ma wyjścia, nie ma wyjścia,
muszę chodzić coraz dalej, coraz dłużej.
Jestem wiatr szeleszczący w liściach,
jestem liść zagubiony w wichurze.

Tylko w oczach mgła i oczy bolą,
tylko serce bije coraz częściej.
Jak błękitny płomień alkoholu,
płoniesz we mnie moje nieszczęście.

Muszę chodzić, muszę męczyć się wiecznie,
w mgłę za włosy mnie wloką wieczory,
lecą za mną, nieprzytomne, pospieszne,
moje słowa, moje upiory.

Muszę wiecznie zrywać się i padać,
jakbym w piersi miał wiatr na uwięzi.
Pochwyciły straconą radość
nagie gałęzie.

Przelatują, wieją przeze mnie
listopady chwil, których nie ma...

To tylko liście jesienne.
To pachnie ziemia.

 

niedziela, 06 lipca 2014
Chcę pisać o tobie 
twoim imieniem wesprzeć skrzywiony płot
zmarzłą czereśnię
o twoich ustach
składać strofy wygięte
o twoich rzęsach kłamać że ciemne
chcę
wplątać palce w twoje włosy
znaleźć wgłębienie w szyi
gdzie stłumionym szeptem
serce zaprzecza ustom
chcę
twoje imię z gwiazdami zmieszać
z krwią
być w tobie
nie być z tobą
zniknąć
jak kropla deszczu którą wchłonęła noc
piątek, 07 marca 2014

Przez sto pulsowań

do setnych potów

i do łez setnych

przemieszanych

z gonitwą oddechów

 

na krawędzi zatracenia

u brzegu odzyskania

 

ty ja ty ja ty ja ja ty

dwoje a jedno

w fali łagodnej

jak krawędź obłoku

dosadnej

jak krwisty łuk pożądania



poniedziałek, 31 grudnia 2012

Jest taka wdzięczność kiedy chcesz dziękować
lecz przystajesz jak gapa bo nie widzisz komu
a przecież sam nie jesteś płacząc po kryjomu
Niewidzialny jest z Tobą co jak kasztan spada
jest taka wdzięczność kiedy chcesz całować
oczy włosy niewidzialne ręce
powietrze deszcz co chlapie
zimę saneczki dziecięce
dom rodzinny co spłonął z portretem bez ucha
rozstania niby przypadkowe
kiedy żyć nie wypada a umrzeć nie wolno
jest taka wdzięczność kiedy chcesz dziękować
za to że niosą ciebie nieznane ramiona
a to czego nie chcesz najbardziej się przyda
szukasz w niebie tak tłoczno i tam też nie widać

1993

 

piątek, 05 października 2012
nie umiem powiedzieć słowem
nie słowem tęsknię
ale rękoma
zamykającymi przestrzeń
ale krwią opływającą ręce
 
jesteś w moim tętnie
odkrzykującym sobie
powracającym do siebie
wiecznie pamiętającym
 
we mnie powstajesz najgłębiej
i każdy oddech który na mrozie krzepnie
przypomina że jesteś
że znów odszedłeś ode mnie

niedziela, 12 sierpnia 2012
Modlę się o miłość
prawdziwą co się nie zmieni
taką co przyjdzie od razu
bez nadziei


1995



poniedziałek, 16 kwietnia 2012

W czerwcu najpiękniej ogród zakwita Luizy
Którego nieistnienie zabija jak topór
Zawieszony na tęczy pod gwarancją wizji
Rozżarza się w olśnienie purpurowych kopuł
W czerwcu najpiękniej ogród zakwita Luizy

Luiza której lekkość gracja i swoboda
Metal z różą a krzemień z obłokiem kojarzy
Biega bezbronna w ciemnych lewadach ogrodu
Serca wyryte w korze mając na swej straży
Luiza której lekkość gracja i swoboda

Kawalkada dąbrowy czujność sarnich blasków
Gamę śmiechu Luizy powtarza gdy ona
Rozrzucająca włosów rozgwiazdę na piasku
Poddaje nagie gardło śmiechem zwyciężona
Kawalkada dąbrowy czujność sarnich blasków

Łaskę Luizy może zdobyć tylko męstwo
Pewność rzutu i nerwów szaleńcze napięcie
Zwycięzco umazany gęstą krwią zwierzęcą
Przynieś jej lwią paszczękę i serce łabędzie
Łaskę Luizy może zdobyć tylko męstwo

Prostotę tajemnicy ogrodu Luizy
Labiryntów i altan puszcz i klombów kwietnych
Ptaszarni i rykowisk gonów gazel chyżych
Pojąć potrafi tylko prawy i szlachetny
Prostotę tajemnicy ogrodu Luizy

Którego nieistnienie zabija jak topór
Realnością śmiertelnych poczekalni ziemi
Przeklęty rojeniami dzieci i idiotów
Wydrwiony mgieł nonsensem ginie w neurastenii
Którego nieistnienie zabija jak topór

20:06, weisse_taube , poezja
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 marca 2012

O wiosno, poro miłowania!
Jakże mi ciężkie twe zjawienie
I jakieś ciemne krwi wzburzenie...
Że dziś się serce moje wzbrania
Przyjąć rozkoszne upojenie...
Wszystko, co błyszczy, ciesząc wzrok,
Przywodzi czczość i utrapienie.

Zwróćcie mi zamieć i śnieżycę,
I długi, mroźny nocy mrok!

1827

 

przełożył Julian Tuwim

21:16, weisse_taube , poezja
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 lutego 2012

Nigdy bardziej samotny niż dzisiaj
niż tu i teraz W dzień i w nocy
a przecież nic się nie zmieniło
miasto żyje spieszy się
i wcześnie zasypia przed telewizorem
tak samo jak wczoraj i przed tygodniem
Więc nic się nie zmieniło liście tańczą na chodnikach
Nikt nie umarł Świat trwa
świat po staremu się nie skończył
A przecież wiesz że zmieniło się wszystko
nawet ciszę słychać wyraźniej



21:00, weisse_taube , poezja
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
| < Maj 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...