muzyka

sobota, 12 lipca 2014

Piękny, krystalicznie czysty głos, hipnotyzujący do tego stopnia, że od wczoraj nie jestem w stanie uwolnić się od jego brzmienia.

Pierwszą usłyszaną piosenką tej amerykańskiej wokalistki był cover "Dream On" Aerosmith i to właśnie ją Wam zaprezentuję.

Słuchanie tej piosenki z dobrych głośników, dających wrażenie przestrzennego dźwięku powoduje ścisk w żołądku, szybsze bicie serca i utrudniony oddech - szczególnie podczas refrenu.

Obezwładniające brzmienie, piękny tekst, klimatyczny teledysk. Posłuchajcie sami.

A za odkrycie dziękuję z całego serca Andrzejowi <3

 

Tagi: muzyka
19:27, weisse_taube , muzyka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 listopada 2013

Nigdy specjalnie nie przepadałam za twórczością Anity Lipnickiej a jej słynny hit „Wszystko się może zdarzyć” przyprawiał mnie o mdłości. Nie wiem, co mnie skłoniło do przesłuchania jej najnowszego albumu „Vena amoris”. Może pozytywne i bardzo zachęcające opinie w prasie i internecie? W jednej recenzji ktoś napisał, że Lipnicka śpiewa tu folkowe ballady i romanse i chyba właśnie to stwierdzenie ostatecznie przekonało mnie do sięgnięcia po ‘żyłę miłości’.


Album zawiera 12 kompozycji utrzymanych w stylu ‘Americana’. Wyraźnie słychać tu wpływy country, folku czy bluesa. Sama artystka tak wypowiada się na temat płyty:

„Chciałam nagrać coś, co nie będzie przypominało żadnych  moich wcześniejszych dokonań, ani kojarzyło się z niczym co można usłyszeć na naszym rodzimym rynku muzycznym. Postawiłam na niekonwencjonalny zestaw kolorów i vintage'owe brzmienia, instrumenty takie jak pedal steel, banjo, wibrafon czy Wurlitzer ”. 

Jest folkowo, old-schoolowo ale i bardzo kobieco. Teksty to mocna strona tej płyty.  

Szczególnie polecam „Vena amoris”, „Sen Laury”, "Sama", "Nie wiem".

A jeśli nadal nie jesteście przekonani do przesłuchania najnowszego albumu pani Lipnickiej to zachęcam do przeczytania recenzji pod tym linkiem. Świetny tekst!



Tagi: muzyka
20:49, weisse_taube , muzyka
Link Komentarze (1) »
piątek, 10 maja 2013

Trafiłam na nich zupełnie przypadkiem. Przeglądając majowy numer magazynu Sens mój wzrok przyciągnęła reklama ich ostatniego albumu "Piękny koniec". Przesłuchałam i przepadłam.


Micromusic powstał 10 lat temu i aż trudno mi uwierzyć, że wcześniej nigdy o nich nie słyszałam.

Nazwa zespołu bardzo dobrze oddaje klimat tworzonej przez niego muzyki, ja określiłabym ją jako minimalistyczną (według wikipedii to trip hop). "Piękny koniec" zawiera w głównej mierze spokojne utwory o ciekawych tekstach. Świetnie słucha się tej płyty po męczącym dniu.

Całość można przesłuchać np. tutaj.


Tagi: muzyka
20:15, weisse_taube , muzyka
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 07 stycznia 2013

Zupełnie nieoczekiwanie trafiła mi się w minioną niedzielę okazja do uczestniczenia w Koncercie Noworocznym "Wielka sława to żart" organizowanym przez Teatr Muzyczny w Łodzi. I mimo iż nie przepadam za operetką to z chęcią wybrałam się na koncert, tym bardziej, że stęskniłam się mocno za teatrem i operą i postanowiłam w tym roku częściej znajdywać czas na spędzenie choć jednego wieczoru w miesiącu w jednym z lokalnych teatrów. Widowisko artystyczne składające się z przebojów operetki, musicali i estrady był dobrą okazją do wcielenia mojego planu w życie i mogę niniejszym ogłosić, że mój prywatny sezon teatralno-operowy 2013 uważam za otwarty :-)

Pierwsza część koncertu, na którą złożyły się utwory z najsłynniejszych operetek nieco mnie znużyła, gdyż nie przepadam za tym gatunkiem (o wiele bliższa mojemu sercu jest opera) ale druga połowa koncertu z piosenkami znanymi z radia czy estrady oraz z musicali wynagrodziła mi to z nawiązką. Zaśpiewano utwory m.in. z takich operetek jak Księżniczka Czardasza, Hrabina Marica, Kraina uśmiechu, Wesoła wdówka czy Baron cygański. Po nich na scenie zabrzmiały piosenki z  West Side Story, Evity, My Fair Lady, słynne „Brunetki, blondynki” Jana Kiepury czy szlagiery Franka Sinatry. Fragmenty muzyczne przeplatały się z opowiadanymi przez parę konferansjerów anegdotami i żartami na temat słynnych śpiewaków, kompozytorów czy samych operetek.

Hitem wieczoru okazało się żartobliwe wykonanie „O sole mio” przez trzech ‘młodych przystojnych’ – Tomasza Raka, Łukasza Załęskiego oraz Szymona Jędrucha – naśladujących z humorem włoskich kelnerów. Panowie dali mistrzowski popis swych umiejętności wokalnych a także dowiedli bezbłędnego scenicznego obycia. Wykonali „O sole mio” po prostu KAPITALNIE!!! Publiczność nie chciała im dać zejść ze sceny, musiał być bis :-)

Osobiście bardzo wzruszył mnie Zbigniew Macias wykonujący spolszczoną wersję wiele znaczącego dla mnie utworu Franka Sinatry „My Way”. Płakałam słuchając interpretacji Maciasa a na samym końcu biłam mu brawo na stojąco.

W Teatrze Muzycznym bywam rzadko, więc nie kojarzyłam nigdy solistów tam występujących a szkoda, bo podczas wczorajszego wieczoru odkryłam kilka talentów, którym bardzo chciałabym się bliżej przyjrzeć.

Jednym z nich jest Tomasz Rak, największy amant Teatru Muzycznego – jak stwierdził konferansjer i trudno nie przyznać mu racji – bo oprócz tego, że przyjemnie się go słucha to jeszcze przyjemniej się na niego patrzy ;-)

Jednak zdecydowaną ucztę dla moich uszu przygotował inny młody solista – Łukasz Załęski. Myślę, że to jeden z większych talentów Teatru Muzycznego w Łodzi, zresztą chyba doceniony, bo podczas koncertu przypadły mu w udziale trudne, popisowe utwory, które w przypadku niedoświadczonych śpiewaków lub takich o niewystarczającym talencie łatwo obnażyłyby niedostatki wokalne. Słuchałam Załęskiego z głową skierowaną lekko w prawą stronę, nastawiając w ten sposób lewe ucho, co oznacza u mnie, że zwietrzyłam talent ;-)   

Niestety byłam też świadkiem dosyć przykrej sytuacji, która na nowo wzbudziła moją niechęć do ludzi. Kiedy w pewnym momencie na scenie pojawił się czarnoskóry tancerz, usłyszałam gdzieś z tyłu oburzone głosy ‘tam jest murzyn!’, ‘murzyn tam tańczy!’. Przykro mi się zrobiło. Szkoda, że osoby te potrafiły dostrzec jedynie kolor skóry tego brazylijskiego tancerza, wiele przez to straciły. Bo Jose Alves ruszał się po prostu obłędnie! Patrząc na niego miałam wrażenie, że w jego żyłach nie płynie krew, tylko muzyka, która pulsuje mu tuż pod skórą i wypełnia całe jego ciało radosną melodią. Bardzo, bardzo chcę zobaczyć go w spektaklu „Łajza”!

Miło spędziłam wczorajszy wieczór i jeśli ktoś z Was wybiera się na koncert „Wielka sława to żart” do łódzkiego Teatru Muzycznego (najbliższe spektakle 27.01. oraz 08.02) to serdecznie polecam!



Tagi: koncert teatr
22:25, weisse_taube , muzyka
Link Dodaj komentarz »
środa, 05 grudnia 2012

Może nie jest to odkrycie sensu stricte, bo oczywiście przez wzgląd na moje zamiłowanie do opery słyszałam już dużo wcześniej o tej artystce i z chęcią podczytywałam w różnych gazetach i czasopismach artykuły na jej temat ale jakoś nigdy nie zrobiła na mnie takiego wrażenia, żeby aż wbiło mnie w ziemię. Aż do zeszłej niedzieli kiedy usłyszałam ją w duecie z Edytą Górniak śpiewające „Hero” Mariah Carey podczas gali TVN „Zwykły bohater”.

I powiem Wam, że szczęka opadła mi do samej podłogi. Stałam z rozdziawioną gębą, cała zesztywniała, z wielką gulą w gardle i świadomością, że Aleksandra Kurzak właśnie w tym momencie zdetronizowała moją ostatnią operową fascynację czyli Annę Netrebko. Tak pięknego wykonania „Hero” już dawno nie słyszałam a jako że od 17 lat Mariah Carey jest moim największym muzycznym guru i potrafię wyłapać każdą fałszywą nutę w wykonaniu jej utworów przez inne osoby, to możecie mi wierzyć na słowo, że wiem co mówię ;-)   

Na temat pani Górniak powiem tylko tyle, że wielka szkoda, że w ogóle znalazła się na tej scenie razem z Kurzak, bo jej wysiłkowe wydobywanie z siebie głosu na zasadzie ‘bardzo bym chciała ale nie mogę” przypominało mi bardziej stękanie w toalecie osoby cierpiącej na zaparcia aniżeli śpiew z prawdziwego zdarzenia.

A kto nie słyszał tego wykonania może to teraz nadrobić. Dla Kurzak – warto!



Tagi: muzyka
21:57, weisse_taube , muzyka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 kwietnia 2012

Pod koniec marca wracaliśmy z kolegą z delegacji. W tle grała radiowa Trójka umilając nam podróż i kiedy już zbliżaliśmy się do Łodzi usłyszałam piosenkę zespołu The Chromatics „Lady”.


Muzyka spodobała mi się tak bardzo, że zapisałam sobie w komórce nazwę zespołu aby w wolnej chwili poznać szerzej ich twórczość. Po przesłuchaniu albumu „Night Drive” przepadłam :-)  Zupełnie nie mój styl a jednak muzyka ta zawiera w sobie coś co mnie przyciąga. Chyba pewien rodzaj niepokoju, który kojarzy mi się ze ścieżką dźwiękową do Twin Peas czy Mulholland Drive.

W tym roku zespół wydał nowy album pt.”Kill for love”, który jednak nie zdobył mojego serca (poza "Lady" i "Broken Mirrors").



Tagi: muzyka
10:05, weisse_taube , muzyka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 12 listopada 2011

WARTO BYŁO TYLE LAT CZEKAĆ!!! PO STOKROĆ WARTO BYŁO!!!

W piątkowy wieczór w Łodzi kilka tysięcy ludzi dało się porwać magii głosu Sade a wśród nich ja, wieloletnia fanka, której magiczna data samych jedenastek przyniosła spełnienie marzeń :)

Koncert został przełożony na późniejszą godzinę niż było to zaplanowane, gdyż wystąpił problem z transportem sprzętu artystki z Moskwy, gdzie Sade dawała koncert dzień wcześniej. Byłam chodzącym strzępkiem nerwów i cały czas modliłam się, aby tylko nie odwołano koncertu. Również bramy otworzono z ponad półgodzinnym opóźnieniem, na co stojący nawet po kilka godzin na zimnie fani w pewnym momencie zaczęli reagować gwizdami. Jako support przygrywał niejaki DJ Ross, postać mi zupełnie nieznana, ale muszę powiedzieć, że swoimi 'bitami'  trafił idealnie w mój gust, bo nóżka i głowa chodziły mi niemal bez przerwy ;-)

 

Sade pojawiła się na scenie ok. godz. 21.00. Emocji, jakie towarzyszyły mi w tym momencie, nie da się opisać słowami. Cała zesztywniałam z wrażenia, dostałam szczękościsku, serce waliło jak oszalałe a jednocześnie czułam niesamowitą radość i wszechogarniające mnie uczucie szczęścia.


 

 

Słuchanie muzyki z płyt a przeżywanie jej na żywo na koncercie to dwie różne bajki. Zawsze uważałam Sade za fenomenalną artystkę a w piątek miałam okazję nie tyle utwierdzić się w tym przekonaniu, co odkryć z jak genialnych muzyków składa się jej zespół. Bo to, że piątkowy koncert Sade w Łodzi był pod względem artystycznym wydarzeniem roku to nie tylko zasługa niesamowitego głosu Sade ale także talentu jej muzyków. Wspomnieć muszę też przepiękne efekty specjalne – jeśli ktoś ma ochotę obejrzeć koncertowe show to odsyłam na youtube, można wybrać koncert w dowolnym państwie, bo show wszędzie wyglądało tak samo.

 

 

Publiczność reagowała cudownie a przy najbardziej znanych utworach dało się odczuć ogólną euforię i chęć wspólnego bawienia się z artystami na scenie. Zresztą zobaczcie sami, jak bawiła się Łódź tego wieczoru: (osoba, która nakręciła to video musi się jeszcze wiele nauczyć ale chodzi mi tylko abyście zwrócili uwagę jak reaguje publiczność).


 

 

Łącznie zagrano 22 utwory (w tym jeden bis). Niestety nie doczekałam się mojego ukochanego "Flow", za to przy najnowszym utworze "Love Is Found" z wrażenia aż nie mogłam złapać powietrza. Kilka utworów zagrano z rockowym pazurem, co rozgrzało publiczność do czerwoności i zachęciło do poderwania się z siedzeń :-) 'Dała czadu' to moim zdaniem w tym przypadku za mało powiedziane. Długo trzeba było wywoływać artystkę na bis, ale jak się okazało, tylko dlatego, że musiała się przebrać. Zaśpiewała tylko jedną piosenkę („Cherish the day").


Dla mnie przyjazd Sade do Łodzi był spełnieniem marzeń. Warto było tyle lat czekać, warto było nawet marznąć przed halą z powodu różnorakich opóźnień. Zresztą Sade osobiście przeprosiła za to publiczność i obiecała dać z siebie wszystko, by wynagrodzić nam długie stanie na zimnie. Słowa dotrzymała a magia tego dwugodzinnego wieczoru pozostanie w moim sercu już na zawsze :-)


Recenzja w Gazecie Wyborczej


Tagi: muzyka
23:32, weisse_taube , muzyka
Link Komentarze (4) »
wtorek, 01 listopada 2011

Obiecałam swego czasu dzielić się tu od czasu do czasu swoimi muzycznymi odkryciami, więc dzisiaj odsłona pierwsza :)

Polski zespół SOFA i ich album "DoReMiFaSoFa"

Zachwycił od razu a dodam, że nie przepadam za polską muzyką ;-)  Energetyczna i  optymistyczna mieszanka hip-hopu, soulu i funku. Lubię słuchać z rana ;-)

Jest wiele miejsc w sieci gdzie można posłuchać "DoReMiFaSoFa" online, na próbę dwa moje ulubione kawałki z płyty:

Affairz (feat. O.S.T.R.)

Would U


Tagi: muzyka
21:03, weisse_taube , muzyka
Link Dodaj komentarz »
| < Wrzesień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...