Blog > Komentarze do wpisu

Katarzyna Michalak - Spełnienia marzeń!

Pierwszy raz sięgnęłam po powieść pani Michalak i myślę, że jednocześnie jest to mój ostatni kontakt z jej twórczością. Wybór tytułu jest zupełnie przypadkowy, miałam ochotę na lekkie czytadło do pracy i trafiłam akurat na „Spełnienia marzeń”, które w tamtym momencie było jej najnowszą książką.

Jest to historia dwójki młodych ludzi gorzko doświadczonych przez los. Osiemnastoletnia Klaudia jest ofiarą przemocy w rodzinie a niewiele od niej starszy Kamil stracił wzrok w wyniku brutalnego pobicia przez chuliganów. Ścieżki tych dwojga zbiegają się w momencie, w którym Klaudia odpowiada na ogłoszenie o pracę – opiekę nad niewidomym Kamilem. Relacje między bohaterami są trudne i napięte, oboje są przecież nieufni i ostrożni w kontaktach z innymi ludźmi. Powoli jednak uczą się przełamywać swoje uprzedzenia i oswajać lęki i choć uczucie, które ich połączy wniesie w ich życie nieco ciepła i słońca, będą musieli stawić czoła wielu przeciwnościom na drodze do własnego szczęścia.  

Pani Michalak nie operuje wyszukanym językiem ale gatunek do jakiego zalicza się jej książki nie jest w tym względzie wymagający. Stylem jakim posługuje się autorka, zwłaszcza w opisach potępianych społecznie zachowań czy charakterystyki czarnych charakterów nie powstydziłby się najlepszy reporter Faktu lub Super Expressu. Bohaterowie są płascy, jednowymiarowi, w większości przypadków mocno irytujący a poziomem swojej głupoty i ciasnotą poglądów wprawiają czytelnika w osłupienie. Ich zachowania oparte są na stereotypach, brak tu pogłębionej psychologii postaci. Główna bohaterka zachowuje się wybitnie niedojrzale i niemal na każdej stronie strzela focha.

Fabuła jest bzdurna, obfitująca w nieprawdopodobne zbiegi okoliczności a ilością nieszczęść jakie spadają na głównych bohaterów można by obdzielić pół dzielnicy. Wszystko to czyni z tej powieści łzawy melodramat na miarę programów typu „Trudne Sprawy”. A o pracy polskiej policji pani Michalak ma niewielkie pojęcie albo po prostu naoglądała się za dużo amerykańskich seriali o szybko działających, miłych i współczujących strażnikach prawa.

Fatalny styl nie powinien zresztą dziwić, wystarczy spojrzeć na częstotliwość z jaką autorka publikuje swoje powieści. Trzy – cztery nowe publikacje w roku zdają się potwierdzać moje podejrzenia o pisanie na zamówienie – czyli szybko, byle jak i zapewne w oparciu o jakiś schemat.

Zrobiłam mały research w sieci i okazuje się, że Katarzyna Michalak ma spore grono wielbicielek, z którymi chętnie koresponduje na łamach prowadzonego przez siebie bloga i na facebooku. Także zdecydowana większość recenzji jej książek jest pozytywna, rzadko trafiają się czytelniczki krytykujące jej twórczość. Ja jednak dołączę do tego niewielkiego procenta osób, które na myśl o stylu pani Michalak reagują zduszonym jękiem i towarzyszącym mu  plaśnięciem dłoni o czoło. Rozumiem, że są osoby, które potrzebują takich historii i takich emocji, ja jednak znajomość twórczości tej poczytnej autorki zakończę na tej jednej przeczytanej książce.

Moja ocena: 1/5



środa, 01 czerwca 2016, weisse_taube

Polecane wpisy

Komentarze
2016/06/02 13:43:45
Nie jesteś jedyna :)
Ja też po książkę Michalak sięgnęłam raz i już nigdy więcej tego nie uczynię. Podzielam w pełni Twoje uwagi. Moim zdajniem jej "powieści" to czytadła, a nie literatura. I też nie do końca rozumiem te niekończące się zachwyty jej fanek. No, ale z drugiej strony "Klan" też ktoś od 20 lat ogląda...
-
2016/06/02 14:25:41
A tak z ciekawości - którą powieść Michalak czytałaś?
Początkowo zastanawiałam się jeszcze nad jej fantastycznym cyklem o Ferrinie ale daruję sobie. Połączenie fantastyki z sensacją rodem z Trudnych Spraw może być jednak bardzo niestrawne ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...