Blog > Komentarze do wpisu

Brzechwa dzieciom

Do sięgnięcia po jeden z najsłynniejszych klasyków literatury dziecięcej - zbiór wierszy Jana Brzechwy – skłoniła mnie wysłuchana niedawno ciekawa audycja radiowa z udziałem Mariusza Urbanka, autora biografii „Brzechwa nie dla dzieci”, która ukazała się nakładem wydawnictwa ISKRY (dla zainteresowanych: na stronie wydawnictwa pod tym linkiem można posłuchać rozmowy Karoliny Głowackiej z Mariuszem Urbankiem). Dowiedziałam się z niej wielu nowych, zaskakujących dla mnie informacji.

Po pierwsze nie miałam zielonego pojęcia, że nazwisko Brzechwa było pseudonimem a poeta tak naprawdę nazywał się Jan Lesman i był kuzynem Bolesława Leśmiana! Kiedy Jan pokazał starszemu kuzynowi swoje ‘dorosłe’ wiersze, ten wylał na niego kubeł zimnej wody twierdząc, że nie są nic warte ale jeśli Janek koniecznie chce parać się literaturą to niech robi to pod pseudonimem, co by inni nie kojarzyli tej grafomanii z poezją uznanego już w środowisku literackim Bolesława Leśmiana.

Zaskoczeniem było dla mnie także, że Brzechwa był wziętym adwokatem (na salach sądowych występował oczywiście pod prawdziwym nazwiskiem) i współtwórcą polskiego prawa autorskiego.

Był mężczyzną bardzo kochliwym i wrażliwym na kobiece wdzięki, dorobił się trzech żon i licznych romansów.

Sam Brzechwa zawsze twierdził, że nigdy nie pisał wierszy dla dzieci tylko z myślą o dorosłych. Kilka z nich napisał np. w celu uwiedzenia pewnej przedszkolanki, którą poznał na jednym z wakacyjnych wyjazdów. Zresztą nawet ówcześni krytycy i pedagodzy twierdzili, że wiersze te nie nadają się dla dzieci, bo nie zawierają pedagogicznych treści, nie da się wynieść z nich morału, nie ma w nich wyraźnego podziału na dobro i zło.

Jak widać dzieci zupełnie się tym nie przejmują a „Kaczka dziwaczka”, „Na straganie”, „Samochwała” czy „Na Wyspach Bergamutach” od wielu pokoleń bawią młodych (i tych trochę starszych też) czytelników i weszły do kanonu klasyki literatury dziecięcej.

Muszę przyznać, że czytając te wiersze teraz i patrząc na nie przez pryzmat wielu doświadczeń rzeczywiście odniosłam wrażenie, że Brzechwa pisał je raczej dla dorosłych jako satyrę na różne ludzkie przywary i słabostki, naigrawał się w nich z pewnych życiowych sytuacji, ludzkich ułomności.

Wracając jeszcze do audycji radiowej bardzo zaciekawiła mnie kwestia tropów dotyczących wybuchu wojny, które można znaleźć w „Akademii Pana Kleksa”. Będąc dzisiaj w bibliotece oczywiście nie omieszkałam wypożyczyć tej książeczki aby przekonać się o słuszności tej teorii.

 

Książkę przeczytałam w ramach wyzwań czytelniczych:

* Odnajdź w sobie dziecko

* Z półki



poniedziałek, 03 czerwca 2013, weisse_taube

Polecane wpisy

Komentarze
2013/06/08 12:34:38
Pamiętam z dzieciństwa :) Jak się doczekam swoich dzieci to też będę im to czytać :)
-
2013/06/18 20:11:39
Świetny post!
Rewelacyjne informacje o autorze (nie miałam o nich pojęcia, a jako bibliotekarz powinnam).
Może wiersze nie powstały dla dzieci, ale są przez nich bardzo dobrze odbierane i łatwo dają się zapamiętać.
-
2013/06/18 20:43:30
Polecam wysłuchać audycji do której dawałam link na początku postu (przekierowuje on na stronę Iskier gdzie na samym dole jest odtwarzacz audio z audycją z radia tok.fm).
Ja również miałam wcześniej bardzo blade pojęcie o Brzechwie jako o człowieku, po wysłuchaniu audycji nabrałam ochoty na przeczytanie jego biografii. Ciekawa postać! :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...